sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział III

Chłopak spojrzał na mnie . Myślałam, że się na mnie obraził, ale po chwili uśmiechnął się.
- Nic się nie stało. Jesteś po prostu wkurzona, że musisz się mnie wprowadzić w mury szkoły. –powiedział do mnie szczerze.
- Dzięki, teraz masz fizykę a ja biologię. Ale nie martw się jak będzie dwie minuty przed końcem lekcji to przyjdę pod twoją klasę. – oznajmiłam wychodząc z klasy. Szliśmy w ciszy, a na nowego ucznia patrzyli inni uczniowie. Czułam się jakoś nie swojo.
- Rosalie, a może dzisiaj pójdziemy omówić plan projektu?- zapytał a ja nie wiedziałam co powiedzieć. W końcu Taylor zaproponowała mi kawę.
- No mam wolne po szkole.
- No to jesteśmy umówieni?
- Tak. – powiedziałam patrząc się przed siebie. Wtem na końcu korytarza zobaczyłam swojego przyjaciela Chrisa, który rozmawiał z kolegom z drużyny. Chris był ode mnie o rok starszy, ale normalnie dogadywaliśmy się. Gdy mnie zobaczył powiedział coś do swojego przyjaciela, który skierował się w stronę Sali od fizyki.
- Ros!- krzyknął do mnie, a ja podeszłam do niego razem z Jamesem.
- I jak sprawdzian? – zapytał uśmiechając się do mnie.
- Nie było nauczycielki, bo się rozchorowała.
- A cha … - nie dokończył zdania, ponieważ zobaczył nowego ucznia.
- Poznaj nowego ucznia Jamesa Starka. Będzie chodził ze mną do klasy.
- Miło mi Cię poznać – powiedział Christian oschle. – Rosalie mogę z tobą pogadać na osobności?
- Rosalie będę czekał niedaleko. – powiedział James odchodząc. Spojrzałam szybko na przyjaciela, który uśmiechnął się do nie.
- Ros czy masz palny na wieczór w sobotę? – zapytał chłopak patrząc w moje szare oczy. Bardzo zdziwiłam się jego pytaniem. Myślałam, że bardziej lubi Taylor niż mnie. Pasowali do siebie.
- Nie mam, a co? – zapytałam zaciekawiona. Czekałam kilka chwil na odpowiedź. Widziałam po przyjacielu, że jest spięty. – No mów, bo nam przerwy nie starczy.
- Pomyślałem, że może pójdziemy do kina na jakiś film. – powiedział szybko. Zdziwiłam się bardzo, że mój przyjaciel o takie coś zapytał. Widać, że jeszcze do dobrze nie znałam.
- Ok nie ma sprawy pójdę z tobą. – odparłam szczerze do przyjaciela. Widać było po nim, że się rozluźnił. – Mam małe pytanie.
- No to pytaj Rosalie.
- Myślałam, że podoba Ci się Taylor a nie ja. – powiedziałam powoli robiąc się cała czerwona. Chłopak zaczął się śmieć.
- Na początku tak było, że ona mi się spodobała, bo ją lepiej poznałem. Ale przy tobie inaczej się czuje Ros.
- Na serio tak jest? – zapytałam całkowicie zaskoczona odpowiedzią Christiana.
- No ta, ale wiesz Taylor kreci z Bastien’em.
- A ona mi nic nie powiedziałam a niby jest moją przyjaciółką. – powiedziałam smutno. Po chwili zadzwonił  dzwonek na lekcje. Akurat teraz, gdy poznałam nowe fakty. – Zadzwoń do mnie wieczorem ok.
- Ok., to do wieczora! – krzyknął biegnąc na lekcje. Spojrzałam na Jamesa, który podszedł do mnie.
- Idź do tej klasy. – powiedziałam zaprowadzając go do drzwi. Szybko pobiegłam na biologię. W sumie miałam jeszcze cztery lekcje. Do domu miałam wracać o czternastej, ale umówiłam się na kawę z nowym uczniem. Wolnym krokiem wyszłam ze szkoły i poszłam do najbliższej i dobrze znanej mi kawiarni. Wtem popatrzałam na niebo, po którym zaczęły płynąć ciemne deszczowe chmury. Jeszcze tego brakowało. – powiedziałam sobie w myślach. Przez okno zobaczyłam siedzącego Jamesa, który czytał książkę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz