niedziela, 19 kwietnia 2015

Rozdział 6

James:
Nie chciało mi się dzisiaj iść do szkoły. Wszystko przez tą cholerną kłótnię z Rosalie. Źle wyobraziłem sobie tę rozmowę z nią. Po wejściu do szkoły skierowałem się w stronę swojej szafli, gdzie postanowiłem czekać na dziewczynę. Musiałem z nią porozmawiać. Gdy czekałem oparty o szafki podeszła do mnie nie znana mi dziewczyna. Szybko nawiązałem z nią kontakt i zacząłem z nią rozmawiać. W pewnej chwili poczułem, że ktoś mnie obserwuje. Gdy spojrzałem w lewo zobaczyłem Ros, która patrzała się na mnie. Po kilku sekundach odeszła do swojej szafki z obojętną miną. Westchnąłem cicho. W pewnej chwili do niej podszedł Chrystian. Moje mięśnie momentalnie spięły się. Miałem już serdecznie dość tego porąbanego chłopaka. Był moim wrogiem. Nie raz w ojczyźnie stawałem z nim do walki, ale tylko raz wygrałem. W pewnym momencie on pocałował ją. Wszystko się we mnie zagotowało. Pożegnałem się z dziewczyna ( Annabeth tak miała na imię ) i poszedłem czym prędzej w ich stronę. Odciągnąłem dziewczynę do Chrisa.
- Zostaw ją – warknąłem patrząc prosto w oczy chłopakowi. Ten uśmiechnął się wrogo.
- Czego chcesz nowy – spytał mnie.
- Zostaw ją rozumiesz! Nie skrzywdzisz jej – krzyknąłem popychając go na szafki. W pewnej chwili Christian szybko się podniósł i przywalił mi w brzuch.
- Dosyć – krzyknęła w pewnej chwili władczo Rosalie. Ja i wróg spojrzeliśmy na nią. Na jej twarzy widniała dumna mina. Szybko stanęła pomiędzy nami.
- Odejdź – powiedział spokojnie Chris do nie. – To sprawa między mną a nim.
- Ma on rację – prychnąłem.
- Zostaw mojego przyjaciela idioto! – krzyknęła do mnie czym się zdziwiłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz